Z twierdzy wroga

Berlin i ja. Emigracja. Życie w Berlinie.

Prycza

  • niedziela, 03 czerwca 2012
  • środa, 25 kwietnia 2012
  • piątek, 30 marca 2012
  • piątek, 03 lutego 2012
    • Czy miała kota?

      Kot w pustym mieszkaniu

      Umrzeć - tego nie robi się kotu.
      Bo co ma począć kot
      w pustym mieszkaniu.
      Wdrapywać się na ściany.
      Ocierać między meblami.
      Nic niby tu nie zmienione,
      a jednak pozamieniane.
      Niby nie przesunięte,
      a jednak porozsuwane.
      I wieczorami lampa już nie świeci.
      Słychać kroki na schodach,
      ale to nie te.
      Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
      także nie ta, co kładła.

      Coś się tu nie zaczyna
      w swojej zwykłej porze.
      Coś się tu nie odbywa
      jak powinno.
      Ktoś tutaj był i był,
      a potem nagle zniknął
      i uporczywie go nie ma.

      Do wszystkich szaf się zajrzało.
      Przez półki przebiegło.
      Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
      Nawet złamało zakaz
      i rozrzuciło papiery.
      Co więcej jest do zrobienia.
      Spać i czekać.

      Niech no on tylko wróci,
      niech no się pokaże.
      Już on się dowie,
      że tak z kotem nie można.
      Będzie się szło w jego stronę
      jakby się wcale nie chciało,
      pomalutku,
      na bardzo obrażonych łapach.

      I żadnych skoków pisków na początek.

      Wisława Szymborska
      (02.07.1923 - 01.02.2012)

      Katze in der leeren Wohnung

      Sterben – das tut man einer Katze nicht an.
      Denn was soll die Katze
      in einer leeren Wohnung.
      An den Wänden hoch,
      sich an Möbeln reiben,
      Nichts scheint hier verändert,
      und doch ist alles anders.
      Nichts verstellt, so scheint es,
      und doch alles auseinandergeschoben.
      An den Abenden brennt die Lampe nicht mehr.

      Auf der Treppe sind Schritte zu hören,
      aber nicht die.
      Die Hand, die den Fisch auf den Teller legt,
      ist auch nicht die, die es früher tat.

      Hier beginnt etwas nicht
      zur gewohnten Zeit.
      Etwas findet nicht statt,
      wie es sich gehörte
      Jemand war hier und war,
      dann aber verschwand er plötzlich
      und ist beharrlich nicht da.

      Alle Schränke durchforscht.
      Alle Regale durchlaufen.
      Unter die Teppiche gekrochen und nachgesehen.
      Sogar trotz des Verbots
      die Papiere durcheinandergeworfen.
      Was bleibt da noch zu tun.
      Schlafen und warten.

      Komme er nur,
      zeige er sich.
      Er wird schon sehn.
      Einer Katze tut man so etwas nicht an.
      Sie wird ihm entgegenstolzieren,
      so, als wollte sie`s nicht,
      sehr langsam,
      auf äußerst beleidigten Pfoten.
      Zunächst ohne Sprung, ohne Miau.

      (tłum. Karl Dedecius)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Czy miała kota?”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      piątek, 03 lutego 2012 22:33
  • wtorek, 31 stycznia 2012
  • sobota, 21 stycznia 2012
  • wtorek, 10 stycznia 2012
    • Smak pszenicy

      Nie jestem żadnym emigrantem, nie mam żadnych tęsknot, znam smak pszenicy i skowronków, ale i inne smakują mi tak samo. Jestem Polakiem, nigdy nim nie przestanę być, ale te wszystkie ojczyzny, więzy nierozerwania, łkania i patryjotyczne rzępolenia to nie dla mnie. Polska jest dziś dla mnie takim samym krajem jak inny za żelazną kurtyną, krzywda Polaka w Krakowie boli mnie tak samo jak Czecha w Pradze czy Litwina lub Estończyka. Nie rozdzielam niczego, sprawy poszły już znacznie dalej poza pojęcia ojczyzny, kraju, “mojej ziemi”, to pojęcia z lamusa, naftalina.

      Andrzej Bobkowski
      (z listu do Jerzego Giedroyca)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 stycznia 2012 17:25
  • poniedziałek, 02 stycznia 2012
  • sobota, 31 grudnia 2011
    • Sylwester w Berlinie

      Szaleństwo za oknem rozpoczęło się na dobre! Jak to dobrze, że nie zaplanowaliśmy na dziś żadnego wyjścia. Zaopatrzyliśmy się w zapasy jedzenia, trzy filmy i spędzamy całkiem zwykły-niezwykły wieczór, ciesząc się ciepłem i blaskiem lampek choinkowych.

      Niech na zewnątrz żyje bal! Niech strzelają w niebo ognie! Niech uśmiechnięte twarze wlewają w siebie alkohol, całują nieznajomych i wierzą w noworoczne życzenia i postanowienia wykrzykiwane pod Bramą Brandenburską.
      Mnie uszczęśliwia dziś codzienność, niechby cały rok był taki!

       


      Kochani, życzę Wam, by nadchodzący Nowy Rok przyniósł Wam to, czego pragniecie!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      sobota, 31 grudnia 2011 18:06
  • czwartek, 22 grudnia 2011