Z twierdzy wroga

Berlin i ja. Emigracja. Życie w Berlinie.

Wpisy

  • piątek, 14 października 2011
    • Park Britzer Garten

      Aż trudno uwierzyć, ile jest w Berlinie cudnych parków, ogrodów i oaz zieleni! Co jakiś czas odkrywam nowe świątynie dumania i nanoszę na prywatną mapę pełną jeszcze niezbadanych białych plam.

      Britzer Garten w Berlinie

      Ostatnie moje odkrycie to ogromny park Britzer Garten. Leży on w dzielnicy Mariendorf i jest tak duży, że posiada wewnętrzną komunikację parkową w postaci wąskotorowej kolejki. Na wyprawę do parku warto jest przeznaczyć co najmniej kilka godzin, a chyba najprzyjemniej byłoby zaopatrzyć się w kosz piknikowy i balować cały dzień. W parku znajdują się m.in. piękne rozległe trawniki, wzgórza widokowe, strumyki i sadzawki (w których pływają ogromne ryby) zagrody z osiołkami i kozami, wodny plac zabaw, mini golf, restauracje i kawiarnie oraz spory teren przeznaczony dla najmłodszych. Atrakcją są też ogrody tematyczne, jak np. różany czy ziołowy. Przytulne zakątki zachęcają, by zaszyć się w nich z książką i na jakiś czas zapomnieć o świecie. Jest też namiot, w którym odbywają się imprezy okolicznościowe. My trafiliśmy na Oktoberfest z orkiestrą, piwem i golonką.

      Za wstęp do parku trzeba zapłacić, co jest raczej rzadkością. Ale 3 EUR to chyba rozsądna cena. Gdybym mieszkała w pobliżu, wykupiłabym roczną kartę wstępu.

      kwiaty w Britzer Garten

      jesień w Britzer Garten

      Ogród Britzer Garten Berlin

      Britzer Garten

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Park Britzer Garten”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      piątek, 14 października 2011 18:08
  • czwartek, 13 października 2011
    • Pałac Rheinsberg

      Ostatniego słonecznego dnia lata, wiedzeni pragnieniem odpoczynku i ucieczki z miasta, obraliśmy kierunek północno-zachodni i wybraliśmy się do oddalonego o 90 km od Berlina Rheinsbergu. Piękny pałac nad jeziorem, rozległy park, liczne restauracje i kawiarnie, rejsy stateczkiem i dorożki – wszystko piękne jak z prospektu dla zamożnych niemieckich turystów seniorów.

      Podjęliśmy wyzwanie i weszliśmy w role: obiad w restauracji (ryba), spacer w parku, kawa w kawiarni (z ciastem). Ze zwiedzania sal pałacu i rejsu po jeziorze jednak zrezygnowaliśmy na rzecz leniwej sjesty wśród zieleni. Kocyk nasz rozłożylismy nad rzeczką, opodal krzaczka i kilku kaczek niedziwaczek (zachowywały się bardzo przyzwoicie – po kaczemu). Zdobywca wyraził przypuszczenie, że zaraz nas ktoś stąd przegoni. Wyśmiałam jego przesadną ostrożność i z rozkoszą zmrużyłam oczy w słońcu. Pół godziny poźniej obudził mnie uprzejmy, jakby zawstydzony głos pana w uniformie mówiący: „Tu nie wolno leżeć, proszę usiąść na ławce”. A jednak mało jeszcze znam ten kraj! Zwinęliśmy posłusznie kocyk i wróciliśmy do samochodu. I tak już słońce zachodziło. A co sobie poleżeliśmy, to nasze!

      Pałac w Rheinsberg

      Jako ukoronowanie dnia pełnego wrażeń polecam wizytę w Erlebniscity w Oranienburgu. Niby nic specjalnego: trzy baseny, dwie zjeżdżalnie, jacuzzi... ale można się cudnie zrelaksować i można poleżeć... na leżaku.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 października 2011 16:39