Z twierdzy wroga

Berlin i ja. Emigracja. Życie w Berlinie.

Wpisy

  • sobota, 15 maja 2010
    • Skarby islamu

      Czasami zaplanowanie wyprawy w Berlinie trwa dłużej niż ona sama. Dokonanie wyboru spośród setek możliwości wymaga umiejętności podejmowania szybkich i trafnych decyzji lub wypracowania systemu losowania. System taki zdecydowaliśmy się wypróbować w ostatni, wolny czwartek (Himmelfahrt czyli Wniebowstąpienie jest w Niemczech dniem wolnym). Padło na wystawę Skarby Muzeum Agi Chana – arcydzieła sztuki islamu.

      Wystawa mieści się w Martin-Gropius-Bau i pech chciał, że od niedawna pokazywane są tam też obrazy Fridy Kahlo. W praktyce oznaczało to godzinne czekanie w tłumie przed budynkiem. Na szczęście w środku poszło już sprawnie. Z biletami (10 i 8 EUR) i westchnieniem ulgi minęliśmy fanów meksykańskiej malarki stojących tym razem w kolejce między piętrami i zagłębiliśmy się w kojącą ciszę islamskiego świata. Wśród ścian szepczących wersety Koranu zgromadzono prawdziwe skarby dokumentujące ponad tysiąc lat muzułmańskiej kultury. Ceramika, zdobione tkaniny, fragmenty architektoniczne, biżuteria, różnego rodzaju naczynia i przedmioty użytkowe, a wśród nich prawdziwe cuda – książki! Przepięknie ilustrowane arcydzieła takie jak Szahname - Księga królewska czy Baśnie z tysiąca i jednej nocy podziwiać można również w wersji elektronicznej. Dzięki temu da się te ponad tysiącletnie księgi nie tylko kartkować, ale za dotknięciem palca arabskie nieczytelne pismo zmienia się w już trochę przyjaźniejsze pismo niemieckie czy angielskie. Żeby w pełni nacieszyć się tymi rarytasami trzeba by jednak spędzić w galerii kilka dni, jeśli nie tygodni.

      Ten zachwycający zbiór ponad 200 eksponatów wyląduje w 2013 roku w budowanym Muzeum Agi Chana w Toronto. A więc kto ma iść, niech idzie teraz, później będzie jeszcze dalej.

      Die Geschichte von Haftwad und dem Wurm

      Jutro postaram się wylosować Fridę. ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      sobota, 15 maja 2010 23:52
  • czwartek, 13 maja 2010
    • Po prostu dobrze wyglądać

      Nadchodzi lato, a wraz z nim plażowa dyktatura. Ale jak tu dobrze wyglądać, kiedy za każdym rogiem czyhają pyszne frytki, lody i chipsy, a ciało galaretowacieje z każdą godziną spędzoną przed komputerem? - PO PROSTU – głoszą reklamy najpopularniejszej w Niemczech sieci klubów fitness.

      W McFit, jak w każdym Mc, wszystko ma działać sprawnie i być cool. Przyjazna, uśmiechnięta obsługa, wiele różnych urządzeń do trenowania nawet tych mięśni, o których istnieniu nie masz pojęcia, dostępność 24 godziny na dobę i to wszystko za jedyne 16,90 miesięcznie!

      Kiedy pierwszy raz przestąpiłam próg tej świątyni próżności zachciało mi się śmiać. Przyrządy do ćwiczeń, ustawione w równych rzędach i ćwiczący na nich w pocie czoła ludzie skojarzyli mi się z niewolniczą pracą na galerach. Czy oni naprawdę są tu dobrowolnie? - pytałam siebie. Chcąc jednak koniecznie dołączyć do grona młodych, przebojowych Berlińczyków, dla których „dbanie o kondycję” należy do etosu, podpisałam roczny pakt.

      Największym rozczarowaniem dotyczącym trenowania w McFit jest niemożność zawierania tam znajomości. Długo nie mogłam w to uwierzyć - to miejsce, pełne młodych (i nie tylko), aktywnych ludzi wydawało mi się rajem dla singli. Myślałam, że wystarczy uśmiech, spojrzenie, by przypadkowemu spotkaniu nadać sens. Tymczasem ci z pozoru otwarci, pełni życia ludzie, są tak skupieni na swoich własnych bicepsach, tricepsach czy po prostu nosach, że kiedy wypadnie im ćwiczyć z kimś twarzą w twarz, odwracają obojętny wzrok. 
      Jedyną znajomością wyniesioną z rocznych ćwiczeń jest instruktor Polak z nieco zaniedbaną umiejętnością władania językiem ojczystym. Często trenujemy więc razem - ja mięśnie brzucha, on języka.

      Kiedy tak biegnę na taśmie w rytm muzyki wśród sporej gromadki takich jak ja, myślę sobie, że gdyby tak zgromadzić produkowaną przez nas energię, można by nią pół miasta zaopatrzyć. Jestem zresztą pewna, że w Niemczech trwają już prace nad takim projektem!

      Jest więc sprawnie, jest też cool, jest wygodnie, no i blisko, bardzo zdrowo, całkiem tanio... żeby tylko mi się chciało!

       

      McFit przy Prenzlauer Allee

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Po prostu dobrze wyglądać”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 maja 2010 15:36
  • wtorek, 11 maja 2010
    • Bestiarium

      Na pierwszy rzut oka wystawiane w Hamburger Bahnhof akwarele Waltona Forda przypominają powiększone kolorowe, sielskie, nawet trochę kiczowate ilustracje z atlasu zwierząt. Kolejne spojrzenie wywołuje jednak dreszcz niepokoju. „Coś tu się nie zgadza” - myślisz, podchodzisz bliżej i już nie możesz odwrócić wzroku. Tajemnica dramatu została odkryta, magnetyzm tragedii zadziałał. Stoisz więc przed ogromnym obrazem czując fascynację i obrzydzenie zarazem. A czasem litość. 
      Inspiracją dla autora prac były w dużej mierze dziewiętnastowieczne podróże przyrodnicze. W interpretacji dzieł pomagają dołączone do każdego z nich teksty: fragmenty dzienników podróży, pamiętników, powieści czy wiersze.
      Obrazy nie odpowiadają dzisiejszym kanonom estetyki, jednak temat jaki poruszają należy do zagadnień wiecznie żywych.
      Bezlitosne prawa rządzące światem natury, bezmyślne okrucieństwo człowieka, powtarzany w licznych wariantach los King Konga – motywy te dają się odczytać alegorycznie. Warto zbliżyć się jeszcze trochę i pomyśleć czy na którymś z obrazów nie rozpoznajesz szefa, sąsiadki, siebie?!

      Paw Walton Ford

      Czas trwania wystawy: 23.01.-06.06.2010

      Miejsce: Hamburger Bahnhof Berlin

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Bestiarium”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 maja 2010 20:41