Z twierdzy wroga

Berlin i ja. Emigracja. Życie w Berlinie.

Wpisy

  • sobota, 31 grudnia 2011
    • Sylwester w Berlinie

      Szaleństwo za oknem rozpoczęło się na dobre! Jak to dobrze, że nie zaplanowaliśmy na dziś żadnego wyjścia. Zaopatrzyliśmy się w zapasy jedzenia, trzy filmy i spędzamy całkiem zwykły-niezwykły wieczór, ciesząc się ciepłem i blaskiem lampek choinkowych.

      Niech na zewnątrz żyje bal! Niech strzelają w niebo ognie! Niech uśmiechnięte twarze wlewają w siebie alkohol, całują nieznajomych i wierzą w noworoczne życzenia i postanowienia wykrzykiwane pod Bramą Brandenburską.
      Mnie uszczęśliwia dziś codzienność, niechby cały rok był taki!

       


      Kochani, życzę Wam, by nadchodzący Nowy Rok przyniósł Wam to, czego pragniecie!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      sobota, 31 grudnia 2011 18:06
  • czwartek, 29 grudnia 2011
    • Blue Man Group w Berlinie

      Korzystając z wolnych dni wybraliśmy się w końcu na show słynnej Blue Man Group do znajdującego się przy Potsdamer Platz Stage Bluemax Theater. Sceptycznie podchodzę do tak modnych dziś tego rodzaju widowisk, ale pomyślałam, że trzeba się przekonać na własnej skórze. Spektakl trwał 1,5 godziny i trzeba przyznać, że był zajmujący i dosyć zabawny. Trzech Niebieskich miało świetny kontakt z publicznością i pozwoliło sobie na kilka numerów niwelujących podział na scenę i widownię, co w tej formie było dla mnie nowością.

      Bardzo podobały mi się fragmenty muzyczno-świetlne. Grupa zachwyciła też kilkoma niezwykle ciekawymi obrazami plastycznymi. Scenki, które scharakteryzować mogę jako cyrkowe uważam za najmniej udane, może dlatego, że cyrku po prostu nie lubię.

      Sumując: myślę, że pokaz warto zobaczyć, jest to jednak rozrywka lekka, nie dostarcza ona żadnych bodźców do refleksji, jedynie estetyczne. Po opuszczeniu sali brakuje więc tego wzruszenia i poczucia oszołomienia, które miewa się po obejrzeniu dobrego filmu, czy spektaklu. Świat Niebieskich nie porywa niestety i nie daje powodu, by wracać do niego chociażby myślami. W związku z powyższym cenę biletów uważam za mocno wygórowaną.

      Następnym razem pójdziemy raczej znowu do teatru!

      Blue Man Group w Berlinie 

      Niemiecka strona Blue Man Group

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 grudnia 2011 21:59
  • sobota, 24 grudnia 2011
    • Ja pierniczę!

      W tym roku po raz pierwszy zostajemy na Święta w Berlinie. Mało tego – będziemy mieli gości. Bardzo przejęłam się rolą gospodyni i postanowiłam stanąć na wysokości zadania. Kilka dni temu zabrałam się za robienie pierników. Zabrać musiałam się gruntownie, bo nawet foremek i blachy nie miałam. Zrobiłam więc listę zakupów i ruszyłam „w miasto”.

      Najpierw spędziłam prawie godzinę w dwóch sklepowych odpowiednikach „1001 drobiazgów”. W jednym foremek nie było w ogóle, w drugim dostałam niezbyt oryginalne kształty (serce, choinkę, gwiazdkę, grzybka i coś przypominającego penisa, czego nie udało mi się zidentyfikować), ale już nie narzekałam. Gorzej było z blachą. Chciałam taką prostokątną, głęboką, zwykłą, jak w Polsce, żeby jeszcze placek móc upiec. I wiecie co? Nie było. Dziesiątki okrągłych różnej wielkości, serduszka nawet, a prostokątne były tylko dwie – bardzo płytkie. Zdesperowana wzięłam taką płaską (w domu okazało się, że jest ona za szeroka).

      Prawdziwym wyzwaniem było jednak zdobycie przypraw do pierników! Byłam w trzech supermarketach, gdzie dokładnie szukałam i nawet pytałam sprzedawców, którzy robili zdziwione miny. W ostatnim, Rewe, natknęłam się na „Christstollen-Gewürz“ i ponieważ skład był bardzo podobny, zakupiłam od razu kilka opakowań. Odetchnęłam z ulgą i po trzech godzinach ledwo żywa dotarłam do domu. Szkoda tylko, że już nie miałam sił na pieczenie.

      I nie mówcie mi więcej, że w Niemczech żyje się łatwiej! ;)

      Ja pierniczę!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Ja pierniczę!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      sobota, 24 grudnia 2011 00:52
  • czwartek, 22 grudnia 2011
  • poniedziałek, 19 grudnia 2011
    • Berlin w oczach Polaków

      "Berlin. Polnische Perspektiven. 19.-21. Jahrhundert"
      (Berlin. Polskie perspektywy. XIX.-XXI. wiek)

      Dziś chciałam zaprezentować książkę, której temat ściśle związany jest z tematem tego bloga. Tytuł owej publikacji, wydanej w języku niemieckim to „Berlin. Polskie perspektywy. XIX.-XXI. Wiek”. Książka jest zbiorem tekstów pisanych przez Polaków w różny sposób związanych ze stolicą Niemiec. Wśród nich znajdują się m.in. wspomnienia, kartki z podróży, fragmenty dzienników i listów nie tylko znanych autorów, ale też polskich żołnierzy czy robotniknów przymusowych. Wybór tekstów wieńczy register osób i miejsc oraz bibliografia, co ułatwia wyszukanie konkretnych informacji.

      Jeśli ciekawi Was, co o Berlinie myśleli np. J. I. Kraszewski, B. Prus, S. Stempowski, S. Przybyszewski czy W. Gombrowicz, polecam lekturę!

      Ten ostatni, w 1964 roku w następujący sposób opisuje Berlin Zachodni:

      Niezwykła IDYLLA w powietrzu: starsi panowie oprowadzają czule swoje wypielęgnowane pieski, schludna pani podlewa w oknie doniczki, samochody zatrzymują się grzecznie na sygnał elektryczny, z uśmiechem wyładowuje paczki robotnik, ktoś zajada ciastko na werandzie kawiarni, dziewczę doskonale wyhodowane ogląda wystawę... GRZECZNOŚĆ. W windach nieznajomi wymieniaja ukłony i uprzejme słowa. Gdy zapytasz przechodnia o jakąś ulicę, odprowadzi cię do niej nadkładając drogi. (…) Niezmierzona POPRAWNOŚĆ ujawnia się w kołnierzykach, krawatach, palcach, paznokciach, butach, w podjeżdżaniu taksówek, w załatwianiu klientów, w geście urzędnika na poczcie, wybierającego stosowne znaczki aby je nakleić na twój list. Głęboka MORALNOŚĆ w oczach, ale i w całym ciele, w sylwetce od kapelusza do butów. DOBRODUSZNOŚĆ, SPOKÓJ, ŻYCZLIWOŚĆ przenikają miasto. (…) W mieście, będącym punktem newralgicznym świata, wyspą, i z murem w dodatku, nie widać prawie policji, kilometrami można chodzić, a żaden mundur się nie nasunie... w tym zielonym kurorcie, w idyllicznym Berlinie...

      Czy coś z tej idyllii przetrwało do dziś?

      Berlin. Polskie perspektywy

      Dorota Danielewicz-Kerski, Maciej Górny (wyd.), "Berlin. Polnische Perspektiven 19. - 21. Jahrhundert", Berlin Story Verlag, 448 str., ISBN 13: 978-3-929829-89-1, 19,80 euro

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Berlin w oczach Polaków”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 grudnia 2011 14:07
  • czwartek, 15 grudnia 2011
    • W czyśćcu książek – praca studencka nr 2

      We wpisie o mojej pierwszej pracy studenckej w Berlinie obiecałam opisać też kolejną. Wytrzymałam w niej znacznie dłużej, bo aż rok i choć od tego czasu minęło już sporo miesięcy, postanowiłam zdać z niego raport (ku przestrodze ;)).

      Drugą studencką pracę dostałam równie szybko, jak pierwszą i już to powinno dać mi do myślenia. Znacznie różniła się ona od kelnerowania. Polegała na wprowadzaniu do systemu komputerowego książek, opisywaniu ich stanu (były to w większości książki używane) i ustawianiu na ogromnych regałach. Pracowaliśmy w wielkim magazynie pełnym dziesiątek rzędów takich regałów. Książki przeznaczone były do sprzedaży wysyłkowej. Brzmi nie tak źle, prawda?

      Na początku byłam zachwycona – pracowałam z książkami, które uwielbiam, miałam święty spokój – tylko komputer, ksiażki i ja, sama wybierałam dni, w które chcę pracować – żadnej roboty w weekendy! Jednak szybko zaczęłam dostrzegać poważne minusy: firma mieści się w Köpenick, co dla mnie oznaczało godzinny dojazd w jedną stronę, płaca była akordowa i jeśli system akurat się zawiesił, miało się pecha (zawieszał się często i nigdy nie wiedzieliśmy na jak długo), magazyny były obskurne i zimne, w jednym z nich do toalety trzeba było biegać cztery piętra w dół i sikać z zamknętymi oczami, bo nikt tam nie sprzątał od wieków. Owszem, bywały dobre dni, kiedy można było nieźle zarobić, ale coraz częściej wracałam z pracy sfrustrowana. Po roku miałam dość na tyle, że zrezygnowałam.

      Więcej studenckich prac nie podjęłam, a z perspektywy czasu dziwię się i tym. Zdaje się, że brakowało mi pewności siebie (głównie językowej), by poszukać czegoś na poziomie, bo przecież i takie prace oferuje berliński rynek pracy dla studentów. Tymczasem studia skończyłam i borykam się z innymi kłopotami dnia codziennego. Ale o tym innym razem... ;)

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 grudnia 2011 17:40
  • środa, 14 grudnia 2011
  • poniedziałek, 12 grudnia 2011
  • sobota, 10 grudnia 2011
    • Niemcy w polskiej literaturze: „Wąż w kaplicy”

      Jak może niektórzy z Was zauważyli, postanowiłam poszerzyć bloga o wątki literackie związane z emigracją, Berlinem i Niemcami (choć nie tylko). Do tej pory pojawiło się kilka wierszy z fotkami. Dziś natomiast publikuję pierwszy wpis z cyklu „Niemcy w polskiej literaturze”.

      Cytat pochodzi z książki Tomasza Piątka „Wąż w kaplicy”. Autorem wypowiedzi jest Janek, chłopiec, który spełnia pokładane w nim nadzieje opętanej patriotyzmem i wiarą rodziny ginąc podczas pierwszej wojny światowej śmiercią bohaterską, męczeńską i... bezsensowną.

      Niemiec nie żyje dla wolności. On nic nie robi ot tak sobie, aby zrobić, dla samego czynu. Niemiec żyje tylko dla majętności i władzy, nad wszystkim chce panować, wszystko chce mieć przeliczone i w jak najsztywniejszy porządek wtłoczone, bo wie, że wtedy nic go nie zaskoczy, nic się jego woli nie wymsknie. I każdy Niemiec sztywnych rozkazów sztywno słucha i sztywno sztywne rozkazy swoim pod-Niemcom wydaje. Dlatego ten tchórzliwy naród, gdy go w oddział sformować, niezwyciężonym jest żołnierzem. (...) I dlatego ten naród chciwców, gdy go na urzędach posadzić, tworzy aparat nieprzekupny aż do bezlitosności. Straszna ta machina wciąż nowe machiny buduje, z żelaza i z ludzi. I idzie naprzód, naprzód, aby świat cały poddać swojej władzy i aby go uczynić swoją majętnością.”

      Gdybym nie znała żadnego Niemca osobiście, pewnie bym przytaknęła. ;)

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      sobota, 10 grudnia 2011 20:46
  • czwartek, 08 grudnia 2011
    • Polskie msze w Berlinie

      Od czasu do czasu, szczególnie gdy odwiedzą mnie goście z Polski, wybieram się na polską mszę. Ostatnio byłam w Bazylice św. Jana Chrzciciela na Kreuzbergu, przy której działa Polska Misja Katolicka. Jest to chyba najbardziej popularne miejsce spotkań polskich katolików w Berlinie. Samochody zjeżdżają się z całego miasta, wiele jest też polskich tablic i naprawdę warto przyjechać dziesięć minut przed czasem, by uniknąć kłopotów z parkowaniem i stania w kościele.

      Generalnie taka niedzielna, rodzinna wyprawa na mszę po polsku jest jak kawełek ojczyzny. Można się wystroić i rozglądając ciekawie wysłuchać nudnego kazania, spotkać znajomych... jednym słowem można ulec złudzeniu, że kościół nie jest tylko fatamorganą, maleńką oazą, która pojawia się i znika kiedy zabrzmią dzwony.

      Na mszy, na której byłam ostatnio rozczulił mnie sędziwy ksiądz, który w kazaniu głoszonym głównie do zadowolonych z życia emigrantów zarobkowych użalał się nad losem biednego tułacza i wygnańca z ojczyzny. Tylko podziwiać aktualność, akuratność i atrakcyjność mowy mającej z założenia poruszyć serca zgromadzonych.

      Oprócz „tułaczy i wygnańców”, którym patriotyzm nakazuje szanowanie odwiecznej polskiej tradycji, na mszy polskiej spotkać też można różne kuriozalne osobniki rozkraczone niezdarnie między polską swojskością a niemiecką codzinnością krzyczące:
      – Niech śmiało cofa, da passiert nix!

      Msze po polsku w Berlinie

      Msze po polsku w Berlinie

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Polskie msze w Berlinie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 grudnia 2011 23:47