Z twierdzy wroga

Berlin i ja. Emigracja. Życie w Berlinie.

Wpisy

  • czwartek, 25 lutego 2010
    • Kuczok w Berlinie

      Kilka dni temu wybrałam się na spotkanie literackie z Wojciechem Kuczokiem (Gnój, Widmokrąg, Senność) współorganizowane, a przynajmniej reklamowane przez Instytut Polski w Berlinie.
      Zmusił mnie głód polskiej mowy, kultury i... piwa. 


      Spotkanie było ciekawe, choć, jak stwierdził sam autor, zorganizowane w niemieckim stylu czyli godzina czytania fragmentów książek i dziesięć minut „rozmowy” z bohaterem wieczoru. Taka organizacja ma jednak swoje uzasadnienie: podczas gdy w Polsce czytelnicy znają twórczość autora i chcą poznać jego samego, w Niemczech trzeba gościa najpierw zaprezentować i przedstawić, zachęcić niemieckich miłośników literatury do czytania jego publikacji.


      Sam pan Kuczok wyglądał na luzaka, który odstawia (całkiem błyskotliwie zresztą) szopkę, bo trzeba, ale tak naprawdę zostawił siebie na zewnątrz. Pewnie pytał siebie raz po raz „co ja tutaj robię?”.


      W każdym razie spotkanie było owocne - zachęciło mnie do przeczytania zbioru świetnych opowiadań „Widmokrąg” i obejrzenia filmu na podstawie scenariusza Kuczoka „Senność”. Ten pisarz zasługuje z pewnością na to, by go prezentować za granicą.


      Po spotkaniu z autorem czekał na przybyłych biało-czerwony poczęstunek, a raczej zielono-złoty (może trzeba by pomyśleć nad zmianą barw narodowych?) w postaci kiszonych ogórków i piwa, co ostatecznie przekonało mnie o wyjątkowej wartości pisarza ;).

      Kuczok w Berlinie

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 lutego 2010 17:13
  • poniedziałek, 22 lutego 2010
  • piątek, 19 lutego 2010
    • Berlinale 2010

      Nie pytajcie skąd wzięłam bilety na światową premierę Wyspy tajemnic (Shutter Island) Martina Scorsese z Leonardo DiCaprio. Powiem tylko, że w odróżnieniu od roku poprzedniego ustawienie się przed kasą o piątej rano nie wystarczyło.


      I znów czerwony dywan otoczony gromadą fanów i reporterów z aparatami. Można zmrużyć oczy i wyobrazić sobie, że na ciebie czekają. Po tej krótkiej chwili próżnej przyjemności dołączyłam do czekających. Gwiazdy na premierach wydają się zawsze sympatyczne. Uśmiechają się, rozdają autografy, robią zdjęcia z fanami. Cóż, to ich praca. Każdy pożera ich oczami, każdy chce się z nimi zamienić. Jak fałszywy głos w chórze słyszysz w głowie głos rozsądku pytający: Czy oni są szczęśliwi? Czy nie chcieliby się również zamienić?


      Po obejrzeniu wstrząsającego, mrocznego i nieco ciężkiego filmu z serii „do ostatniej minuty oszukiwać widza”, musieliśmy w 25 minut przenieść się z Berlinale Palast do kina International na powtórzenie filmu Polańskiego – Autor Widmo (The Ghost Writer). Czułam się jak Kopciuszek uciekający z balu, obcasy stukały szybko o chodnik i o mało nie tylko buty, ale i nogi pogubiłam w tym szalonym pędzie. I wtedy znów ta współczująca myśl, że DiCaprio tak dziko przedzierać się przez tłum mógł ostatnio na planie Titanica


      Choć oba filmy oceniam pozytywnie, film Polańskiego podobał mi się bardziej. Nie wiem dlaczego. Muszę poczytać recenzje ;). 

      Tak więc tegoroczne Berlinale „załatwiłam” w jedną noc, a że tę wielogodzinną ucztę przypłaciłam bólem głowy, cóż, taka jest zazwyczaj cena nocnych wypraw.

      DiCaprio na Berlinale

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Berlinale 2010”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      piątek, 19 lutego 2010 13:07
  • czwartek, 04 lutego 2010
    • Berlinale 2009

      Można siedzieć w domu i nie mieć pojęcia, że festiwal ma miejsce.
      Można wziąć śpiwór, kawę w termosie i o piątej rano ustawić się w kolejce po bilety.
      Można też przyjść za pięć dziesiąta i stanąć przy kasie razem z przyjaciółmi, którzy stali od piątej.
      Można kupić bilety za około 12 EUR na wybrane filmy. 
      Można kupić maksymalnie dwa bilety na jeden film.
      Można wcześniej sprawdzić, kiedy dane bilety będą sprzedawane, aby uniknąć niepotrzebnego zarwania nocy.
      Można (z biletami) przejść się po czerwonym dywanie w Berlinale Palace.
      Można obejrzeć film siedząc pięć rzędów za Keanu Reeves albo Gael García Bernal. 
      Można na własne żywe oczy zobaczyć aktorów i reżysera filmu.
      Można odetchnąć przez moment hollywoodzkim powietrzem.
      Można doświadczyć tego, że tak podany film smakuje zupełnie inaczej.

      Można. Ale nie trzeba.

       

      Berlinale

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Berlinale 2009”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 lutego 2010 21:14
  • środa, 03 lutego 2010
    • Widzę cię

      Avatar

      Krytykowanie jest modne. Pudelkowa mentalność zatacza coraz szersze kręgi plugawiąc wszystko i wszystkich. Jasne, krytykowanie jest przyjemniejsze, daje poczucie wyższości, ale krytykowanie to też usprawiedliwianie swojej bezpłodności i nieróbstwa.


      Filmowi Avatar nieźle się już dostało, a po rozdaniu Oskarów będzie pewnie jeszcze gorzej. Że historia wtórna, płytka, infantylna... tak, trzeba się z tym zgodzić, że tylko mający w sobie dziecko potrafią dostrzec magię filmu. Trzeźwo myślący analitycy rąbią głową w pierwszą lepszą pandorską skałę, marnują trzy godziny nic nie rozumiejąc i jeszcze mniej czując, po czym wychodzą z kina i wygłaszają krytykę. 
      A tu trzeba dać się uwieść, wniknąć w ten świat. Ten film to przygoda, ale trzeba rzucić się głową w dół. Kto zostaje w kinowym fotelu – przegrał. 
      Ja dałam się uwieść. Spędziłam na Pandorze piękne chwile, przeżyłam wiele emocji... Tym trudniejszy był powrót do biało-szarego Berlina, gdzie największą przygodą są zakupy w H&M.

      Gdybym tylko była trochę młodsza, siedziałabym właśnie na drzewie pomalowana na niebiesko.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      wanda_2009
      Czas publikacji:
      środa, 03 lutego 2010 15:37