|
Berlin i ja.
Emigracja.
Życie w Berlinie.
sobota, 05 maja 2012
W pewien wolny, leniwy, słoneczny dzień zatęskniliśmy za odmianą, zostawiliśmy więc Berlin samemu sobie i ruszyliśmy w drogę. Całkiem niedaleko, bo tylko 10 km od stolicy leży urocza miejscowość Bernau, do której można dojechać nawet s-bahnem. Tam oddycha się głębiej, spaceruje wolniej i spokojnie ulega się senności w zacienionym parku. Chłonąc małomiasteczkową atmosferę obejrzeliśmy kościół, przeszliśmy się wzdłuż zabytkowego muru i posiedzieliśmy w niezwykle przyjemnej kawiarni.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
środa, 25 kwietnia 2012
Raz tylko zastanawiałam się czy związek z obcokrajowcem to naprawdę dobry pomysł. Chwila taka naszła mnie, kiedy słuchałam piosenki „Na zakręcie” śpiewanej przez Krystynę Jandę. W (genialnie przez Osiecką napisanym) tekście jest moment, który ścisnął mi serce, bo uświadomiłam sobie, że Zdobywca nie jest w stanie (nawet gdyby zrozumiał słowa) odczuć tej piosenki tak, jak ja. Że zwrot „rozdarte drzewo” nic dla niego nie znaczy. Teraz pocieszam się, że facet z piosenki też nic nie rozumie, a przecież na pewno jest Polakiem! ;) Słuchać głośno, z zamkniętymi oczami.
sobota, 14 kwietnia 2012
To był piękny dzień, w którym zwiedziliśmy kolejny park Berlina. Wybrałam w mój ulubiony sposób: otworzyłam mapę miasta i poszukałam zielonej plamy o sympatycznej nazwie. Padło na Leniwe Jezioro czyli Fauler See. Leży ono w dzielnicy Weißensee i wraz z otaczającym je laskiem stanowi rezerwat przyrody. Jezioro to jest znacznie mniejsze od opisywanego już przeze mnie Weißen See, a obejście go zajmuje około 10 minut. Zrobiliśmy dwa okrążenia zatrzymując się w punkcie widokowym i na placu zabaw. Na koniec, na przylegającym do parku stadionie obejrzeliśmy końcówkę meczu pierwszej ligi rugby delektując się kawą z termosa i muffinami kupionymi na stadionowym stoisku. To był naprawdę piękny, leniwy dzień. A czy Wy możecie polecić mi jakąś „zieloną plamę”, którą koniecznie trzeba odkryć?
czwartek, 12 kwietnia 2012
Niedawno piosenkę "Berlin, du bist so wunderbar" berlińskiego muzyka Roberta Phillipa występującego pod pseudonimem Kaiserbase słyszało się wszędzie. A zaczęło się tak niewinnie od reklamy piwa. Hmm, od piwa zawsze zaczyna się "niewinnie". ;)
czwartek, 05 kwietnia 2012
Jeśli chcecie poznać charakter dzielnicy Prenzlauer Berg w godzinę, wybierzcie się w pogodną niedzielę do Mauerparku. Park ten, to w zasadzie rozległy trawnik, na którym spotykają się młodzi ludzie, by pograć w kosza lub kubb (jeśli to jest kubb ;) Jeszcze niedawno grało się w boule lub rzucało frisbee), pogrillować, wypić piwo, posłuchać muzyki na żywo itp. W weekendy park przypomina jarmark, jest tłoczno, radośnie, kolorowo. Bezpośrednio do Mauerparku przylega niezwykłe targowisko różności – Flohmarkt czyli pchli targ. Kupić tam można: wszelkie starocie (w tym, co mnie zawsze spycha w zamyślenie nad przemijaniem, stare zdjęcia i albumy osób, które... już ich nie potrzebują), wyroby artystyczne, rowery, ciuchy, meble... Można też oczywiście coś zjeść i wypić. W Mauerparku spędzić można przyjemnie cały dzień. Ja najczęściej przychodzę tu na „długość piwa“. Rozglądam się ciekawie, chłonę tę atmosferę beztroski i znikam w jednej z cichych, uroczych uliczek wiodących do parku.
piątek, 30 marca 2012
wtorek, 27 marca 2012
Niedawno na forum natknęłam się na taką oto mapkę Berlina:
Może nie jest ona zbyt porawna politycznie i nie wszystkich musi bawić, mnie się jednak spodobała :D. To gdzie mieszkacie? Bo wychodzi na to, że ja lansuję się tym, że mieszkam w już nie-Berlinie. Najbardziej podobają mi się jednak Stare babcie i Nikt tu nigdy nie był. :D
niedziela, 25 marca 2012
Z palącej tęsknoty za pierogami zdecydowałam się na ersatz i wybraliśmy się dziś na chińskie pierożki Jiaozi. Mamy w pobliżu taką małą, sprawdzoną restauracyjkę, gdzie wszystko jest bardzo chińskie: obsługa, wystrój i oczywiście jedzenie. Zwyczajowo zamawiamy jaśminową herbatę i dwie porcje pierożków: wegetariańskie i nadziewane mięsem. Je się je pałeczkami, maczając w sojowym sosie. Choć nadal pozostaję wierna polskim pierogom ruskim, uważając je za najsmaczniejsze, nie mogę nie przyznać chińskim pierożkom wysokiego miejsca w pierogowej hierarchii. Mmm... pycha! Dla chętnych – restauracyjka nazywa się Wok Show. Porcja 20 pierogów kosztuje tylko 5 euro!
sobota, 24 marca 2012
Wróciliśmy. I nie tylko my. Wróciła też Wiosna! Dziś wybraliśmy się na jej poszukiwanie nad Weißen See. Jest to idealne, choć nieco zatłuczone, miejsce spacerów. Okrążenie jeziora zajmuje około 15 minut. Jest to jednak bardzo interesujący kwadrans, który przeciągnąć się może nawet do kilku godzin. Po drodze kuszą bowiem: dwa duże place zabaw, wybieg z jakimś rodzejem... saren, małe ogrody, budka z lodami i płatna plaża z piaskiem. W Weißen See można się kąpać i choć woda raczej do tego nie zachęca, w upalne dni trudno jest się jej oprzeć.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
Napisz do mnie |